Na stronie używamy plików cookie, pozostając na niej wyrażasz zgodnę na ich stosowanie. Więcej możesz przeczytać tutaj



Bardzo wiele osób chorych na AIDS utrzymuje, że nie powinno się, ba, wręcz nie wolno stosować żadnych metod alternatywnych. Przypuszczam, że działa tu pewien obronny mechanizm psychologiczny. Ci ludzie za wszelką cenę starają się utrzymać wrażenie, że jedyny powód, dla którego są chorzy, to infekcja wirusem, że nie ma w tym ich winy. Jasne, często ich błędy doprowadziły do tego, że go załapali - ale to w sumie pech, no zdarza się, kto nie ryzykuje ten nie żyje. To, co ja piszę, stawia ich w o wiele gorszym świetle. Wynika z tego, że oni sobie chorobę wyhodowali, że tam nie było nawet najmniejszego przypadku, są winni od początku do końca. Twierdzą więc, że żadna suplementacja nie ma sensu, zdrowy tryb życia nie ma sensu, bo i tak nie pomoże - my nie mamy wpływu na nasze zdrowie, więc możemy dalej żyć z dnia na dzień - narkotyki, orgie czy chociażby niezdrowe odżywianie...

No cóż, takich ludzi nie przekonam. Ale chciałem tu spróbować przekonać wszystkich pozostałych. Chciałem udowodnić, że nawet jeśli nie mam racji, nawet jeśli rację ma ortodoksyjna medycyna i AIDS bierze się z zabijania komórek CD4 przez HIV, nawet jeśli CD4 nie podskoczy nawet odrobinę po kuracji - to i tak warto ją zastosować.

W oficjalnej teorii HIV/AIDS dziur jest więcej, niż w żółtym serze, oficjalne metody leczenia to po prostu ludobójstwo. Chorym nie podaje się praktycznie żadnych środków wzmacniających odporność, za wyjątkiem leków antyretrowirusowych. Jasne, te leki pomagają, ale w dalszym ciągu dziesiątki tysięcy osób umiera, pomimo ich zażywania - ponieważ czasem całe lata mijają, zanim leki aretro wzmocnią układ obronny człowieka. Ludzie często nie dożywają tego dnia. Gdyby dodatkowo pacjentom wzmocnić odporność suplementami, żyliby. Ale suplementy diety są tematem tabu. Pomimo tego, że medycyna doskonale wie o wielu niedoborach żywieniowych które ma każdy chory, nic z tym nie robi. Czasem tylko jakiś lekarzyna rzuci kłamstwem "AIDS zabija przez spadek CD4, a nie przez niedobory" - a przecież nawet seronegatywny człowiek mający 1200 CD4 poważnie zachoruje, mając takie niedobory jak chorzy na AIDS. Chorych zabija kombinacja niskiego poziomu komórek CD4 oraz niedoborów.

Dlaczego warto:

- po pierwsze, samopoczucie. Statystyczny chory na AIDS, gdy jego poziom CD4 spada w okolice 300, ma około połowy tego cynku w organiźmie co statystyczny Kowalski. Tak silny niedobór cynku niemal zawsze wywołuje zaburzenia emocjonalne - depresję i niekiedy również stany lękowe. Nawet jeśli tego nie czujemy, bo przyzwyczailiśmy się do tego - po uzupełnieniu tego pierwiaska czuć różnicę. Świat nagle nabiera kolorów.

- po drugie, odporność. To nie jest tak, że ona zależy TYLKO od CD4. Osoba z CD4 200 i wysokim poziomem witaminy D lżej przejdzie grypę, niż osoba z CD4 1200 i silnym niedoborem tej witaminy. Ta witaminka jest niezbędna do walki z wirusami grypy i przeziebienia - bez niej organizm traci swoją podstawową broń i musi korzystać ze środków zastępczych. Różnica jest kolosalna - w jednym badaniu w grupie otrzymującej suplementy witaminy D było w ciągu roku kilkanaście przypadków zachorowań, w grupie która otrzymała placebo - kilkaset. Podobnie cynk - jego suplemetacja u zdrowych dzieci, bez silnych niedoborów, zmniejszyła ilość zachorowań o 40%! Pozostałe suplementy również mają podobne działanie.

- po trzecie, zmniejszone ryzyko innych schorzeń. Suplementacja witaminą D w badaniach zmniejszała ryzyko niektórych nowotworów o kilkadziesiąt procent, kwasy omega 3 również o kilkadziesiąt procent zmniejszały ryzyko zgonu na zawał czy wylew. To samo dotyczy niemal każdej innej choroby - cukrzyca (trzeci najczęstszy zabójca, po zawale i raku) zależy niemal wyłącznie od diety.

- po czwarte w końcu, minimalizacja skutków ubocznych oficjalnych leków. Jeśli ktoś zdecyduje się na terapię biorąc leki, albo nawet podejmie ją przed koniecznością zażywania leków i mu ona nie pomoże - odpowiednio wysoki poziom witamin i mikroelementów zabezpieczy go do pewnego stopnia przed anemią, uszkodzeniami wątroby i innymi powikłaniami, które są regułą w terapii ARV