Na stronie używamy plików cookie, pozostając na niej wyrażasz zgodnę na ich stosowanie. Więcej możesz przeczytać tutaj



To, co chyba najważniejsze - terapia która - mam nadzieję - przywróci odporność i CD4 do poziomu normalnego, a w ostateczności - poprawi ogólny stan zdrowia i i odporność na infekcje.

Jest to zbiór metod stosowanych przez kliniki i lekarzy z całego świata. Jedyny mój wkład to odsianie tych totalnie niewiarygodnych a podkreślenie tych, które logicznie powinny pomóc najbardziej. Po techniki lekarzy alternatywnych stosowane w leczeniu schorzeń towarzyszących - np wirusowego zapalenia wątroby czy przewlekłych grzybic - zapraszam na forum.

Przede wszystkim - suplementy, to konieczność. Zwykłe zdrowe odżywianie nie wystarczy. Niektórych substancji organizm nie jest w stanie sam wytworzyć, jeśli jest jakaś chroniczna infekcja, inne ze zwykłej zdrowej diety trzeba uzupełniać całymi latami. Wiem, że sporo osób do suplementów diety podchodzi jak pies do jeża, no ale niestety. Bez supli się nie obejdzie. Po kolei:

Koenzym Q10. Jest to niezbędny element wytwarzania przeciwciał, bez niego one nie produkują się jak powinny. Organizm jest uzależniony od wytwarzania go samodzielnie, z diety otrzymujemy tylko niewielką jego część. Jeśli przestaniemy go wytwarzać - stopniowo będzie spadała odporność. Dawkowanie - w okolicach 400 mg dziennie.

Kwasy GLA, EPA i DHA - w chronicznych infekcjach organizm traci zdolność wytwarzania tych kwasów tłuszczowych. Co więcej, w przypadku jednego ze schorzeń w których występują wyjątkowo silne niedobory tych kwasów - zespole przewlekłego zmęczenia - CD4 spada niekiedy poniżej 200. GLA znajduje się w oleju z wiesiołka - dawkowanie rzędu 10-20 ml dziennie, mniejsze dawki po prostu nie zadziałają, stanowczo radzę kupić butelkowany, wyjdzie wielokrotnie taniej. EPA i DHA - w kapsułkach z omega 3, do kupienia w każdej aptece albo na allegro. W tym przypadku trzeba celować w okolice 2000 mg EPA. Ze względu na specyfikę tego suplementu, poprawy należy się spodziewać najwcześniej po 2 miesiącach, za to pozytywne efekty mogą utrzymywać się całymi latami po zaprzestaniu suplementacji. Niejako "przy okazji" znacznie zredukujemy ryzyko raka czy choroby serca.

Zmniejszenie stężenia omega 6 w organizmie i jednocześnie podniesienie stężenia omega 3 - na ten temat rozpisałem się swego czasu na stronce www.budwig.vegie.pl

Cynk - w badaniach wykazano po pierwsze znacznie niższy poziom cynku u chorych na AIDS, co więcej - spadał wraz z postępem choroby. Albo choroba jakimś cudem "znikała" cynk, albo... to spadek jego stężenia umożliwiał jej rozwój. Za tym drugim rozwiazaniem świadczy fakt, że suplementacja cynkiem podniosła poziom CD4 w grupie pacjentów. Niewiele bo niewiele, ale podniosła. Niewielkie też były dawki cynku. Aby uzupełnić wieloletnie niedobory tego pierwiastka, trzeba niestety ale DUŻO tego łykać. Dawki 100 mg dziennie naprawdę nie są przesadą. W schyłkowym sdtadium, będąc o krok od konieczności brania leków, mamy niedobór około 2000 mg cynku w organizmie. Z suplementu wchłonie się niecałe 40%, z czego ponad połowę zaraz potem wysikamy. Łykając 100 mg, raptem 15 mg odłożymy w komórkach, faktycznie uzupełniając niedobór. Dopiero po 3 miesiącach tak potężnych dawek mamy uzupełnioną większość niedoboru. W przypadku problemów z układem pokarmowym i trawieniem może to trwać nawet 2 razy dłużej. Ludzie zażywający 15 mg suplementu często w ogóle nic nie uzupełniają, tylko spowalniają ucieczkę pierwiastka z organizmu. I potem ploty sieją, że cynk im nie pomógł.

Miedź. Co prawda sama w sobie nie ma przedstawia wartości, prawie nikt nie ma niedoboru - ale cynk w takich dawkach jak powyżej błyskawicznie doprowadzi do jej wypłukania. Dawki należy dostosować do dawek cynku - od 1/10 do 1/15, czyli np na 100 mg cynku - 7 mg miedzi, na 50 mg - 4-5 mg.

Witamina D. Przeciętny chory na AIDS ma poziom o 30% niższy, a ta witamina jest podstawą odporności. Dopiero dawki rzędu 5000-10000 IU pozwalają podnieść poziom w zimie, w lecie znacznie lepszym rozwiązaniem jest opalanie się. Mała ciekawostka - stosowanie najsłabszego nawet kremu z filtrem zmniejsza skuteczność produkcji witaminy D w skórze o 90%. Podobnie prysznic bądź kąpiel po opalaniu się - najzwyczajniej w świecie zmywamy wtedy calutką witaminkę.

Magnez. Jest absolutnie niezbędny przy suplementacji witaminy D, bez tego szybko poczujemy objawy niedoboru - witamina D zużywa magnez aby przejść w formę aktywną. Przy uzupełnianiu witaminy D dużymi dawkami magnez z diety nie wystarczy. Dawki rzędu 300 mg dziennie powinny być OK.

Witamina C - suplementacja dużymi dawkami w badaniach spowodowała spowolnienie spadku CD4, a niekiedy nawet jego wzrost. Optymalna ilość to 2-3 gramy dziennie, mniej jeśli wystąpią rozwolnienia. Na allegro można za grosze kupić witaminę C na wagę, apteczna ma bardzo wiele szkodliwych dodatków i jest kilkadziesiąt razy droższa.

Selen. Chorzy na AIDS mają go o wiele mniej w organiźmie, niż reszta populacji. Wskazane na początek dawki rzędu 400 mcg dziennie.

MSM, czyli siarka organiczna. Niezastąpiona w przypadku przewlekłych schorzen układu pokarmowego, schorzeń stawów ze stanami zapalnymi (obniżającymi produkcję CD4) czy schorzeń wątroby, wzmacnia też odporność na infekcję górnych dróg oddechowych. Jeśli jednak żaden z tych przypadków nie zachodzi, może okazać się mało przydatna albo wręcz niepotrzebna. 2-3 gramy dziennie wystarczą.

Dowolna mocna witamina B complex, zawierająca biotynę, kwas foliowy i witaminę B12 (tę ostatnią można dodatkowo kupić oddzielnie w dużych dawkach).

Substancja zwana DMG - dimetyloglicyna, najpierw przez wiele lat uważana za ściemę i nie istniejącą witaminę, a potem podano ją ochotnikom obserwując reakcję systemu odpornościowego na szczepionkę - ludzie którzy otrzymali DMG mieli nawet pięciokrotnie więcej przeciwciał po takim samym czasie. Nie jest pewne, czy popularna na allegro witamina B15, czyli sole kwasu pangamowego mają takie samo działanie - w organizmie tylko jeden krok metaboliczy dzieli je między sobą. W Rosji sole kwasu pangamowego były używane do leczenia wszelkich możliwych schorzeń, ze wzgledu na ogólne działanie wzmacniające organizm. Tańsza trimetyloglicyna (popularna betaina) również jest blisko spokrewniona, w dużych dawkach (rzędu nawet kilkunastu gramów na dobę w przeliczeniu na masę ciała człowieka) niekiedy podwajała odporność zwierząŧ laboratoryjnych. Nie przeprowadzono nigdy dokładnych badań, więc nie jestem w stanie rozstrzygnąć, co wybrać.

Ekstrakt liścia oliwnego - jedna z nielicznych substancji, która jest w stanie zniszczyć wirusy w organiźmie. Niszczy też patologiczne bakterie i grzyby przewodu pokarmowego, pozostawiając te pożyteczne. Co więcej, całkowicie pozbawiona skutków ubocznych. Sugerowane dawki - 2 x 500 mg ekstraktu, stanaryzowanego do 15-20% oleuropeiny.

Tryptofan - dość specyficzny aminokwas egzogenny, będący podstawą odporności, którego poziom dość trudno podnieść - zwykłe odżywki białkowe mogą go wręcz obniżać, a chorzy na HIV/AIDS mają go bardzo mocno obniżony (dwukrotnie niższy). Więcej szczegółów na jego temat tutaj: http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=4656

Cysteina (bądź cystyna) - tutaj niedobór jest o wiele większy, chorzy mają jedynie 30% tego, co zdrowi. Tutaj zadziała dowolny suplement - l-cysteina z allegro czy iherb, n-acetyl-cysteina czy nawet odżywka białkowa. Niemniej biorąc pod uwagę tak krytycznie niski poziom cysteiny we krwi chorych oraz bardzo dobre wyniki testów klinicznych, sugerowałbym nie opierać się na odżywkach czy "zdrowym odżywianiu". Dawka - około 5 gramów dziennie (ważne jest, aby zacząć od małych dawek i stopniowo zwiększać - niektórzy bardzo źle reagują na cysteinę). Pozostałe aminokwasy nie stanowią problemu - chorzy mają mniej więcej na podobnym poziomie, co zdrowi, z niewielkimi różnicami, a niektórych wręcz za dużo.

Napar z czystka - uzupełnia grupę składników pokarmowych zwanych polifenolami. Mało poznane, ale badania wykazują, że mają działanie zbliżone do witamin - być może niedługo zostaną dołączone do tej grupy.

Dieta. Naprawdę nie można przesadzić podkreślając jak ważne jest odżywianie. Niejaka dr Dąbrowska specjalizuje się w leczeniu schorzeń wyłącznie za pomocą odżywiania i głodówek. Ludzie, którzy z przewlekłymi infekcjami np gronkowcem nie mogą sobie poradzić przy pomocy najcięższych antybiotyków przez wiele lat - po kilku tygodniach jej terapii są całkowicie zdrowi. Choroby na które medycyna nie zna żadnego lekarstwa znikają bez śladu. Jesteśmy tym, co jemy, a jemy z reguły straszne śmieci.

Jak więc powinna wyglądać dieta? To bardziej niż proste. Praktycznie wyłącznie surowe warzywa i owoce. Wiem, że to niemożliwe - więc należy zbliżać się do tego ideału. Do tego soki owocowe. Jak najmniej tłuszczy nasyconych, znaczne obniżenie spożycia tłuszczy omega 6, tłuszczy trans, eliminacja nabiału i mięsa. Tylko tyle i aż tyle. Takie coś wystarczyło, aby w kilka tygodni pozbyć się infekcji, której najlepsi lekarze najsilniejszymi antybiotykami przez długie, długie lata nie potrafili wyleczyć. Aż do tego stopnia nasze zdrowie zależy od naszego odżywiania - i aż do tego stopnia jesteśmy tak naprawdę roślinożernymi małpami, które kły wykorzystywały do walki o pozycję w stadzie z innymi małpami.

Jeśli ktoś jest zainteresowany zmianą diety na zdrowszą, ale nie jest pewien czy da sobie radę z nowymi przepisami kulinarnymi czy dobieraniem składników odżywczych (nawiasem mówiąc, kto dobiera składniki odżywcze na "zwykłej" diecie? Jako wieloletni wegetarianin przekonałem się, że osoby jedzące czipsy i popijające je cocacolą, gdy usłyszą że nie jem mięsa, nagle stają się ekspertami w dziedzinie dietetyki i uświadamiają mi, jak ważne jest komponowanie posiłków), zapraszam na witrynę prowadzoną przez znajomego dietetyka (link niżej) - wprowadza ona w świat zdrowego odżywiania, zapisując się otrzymujemy jadłospis na cały miesiąc oraz przystępnie wyjaśnione zasady zdrowego odżywiania. Oczywiście za darmo.

Przechodząc na odżywianie wegetariańskie niemal 20 lat temu robiłem to ze względów etycznych, sądząc, że moje zdrowie zapewne się pogorszy - 20 lat temu nie było w Polsce internetu, dostęp do wiedzy był o wiele bardziej utrudniony. Jakież było moje zdziwienie, gdy po roku diety stopniowo zaczęły znikać problemy, które dręczyły mnie przez poprzednie 20 lat - bóle nóg tak silne, że niekiedy nie byłem w stanie chodzić, ból żołądka nie pozwalający na normalne funkcjonowanie czy ciągłe przeziębienia. Zawsze byłem słabym, chorowitym dzieckiem, w szkole podstawowej w biegach na w-f zajmowałem ostatnie miejsce. W studium medycznym, po 2 latach diety bezmięsnej, przybiegłem pierwszy - bez żadnego szczególnego treningu. Podobne historie słyszałem od wielu osób, które po moich namowach zmieniły sposób odżywiania.

Link do witryny - kliknij mnie!

Resztę terapii należałoby ściśle uzależnić od innych problemów zdrowotnych - zupełnie inaczej będzie to wyglądać u byłego palacza heroiny, który wciągnął całą tablicę Mendelejewa i ma kompletnie zawalony metalami ciężkimi organizm, inaczej u człowieka z wirusowym zapaleniem wątroby.